NOTE! This site uses cookies and similar technologies.

If you not change browser settings, you agree to it. Learn more

I understand

Wybierz język

Sobota - drugi dzień rajdu Baja-Poland.

Po tym wydarzeniu nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Z jednej strony zapowiadano obecność Krzysztofa Hołowczyca (niestety już od początku miał problemy z autem niemniej rewelacyjnie reprezentował rajd) i kilku znanych ekip rajdowych. Z drugiej strony po szczecińskiej organizacji można się spodziewać wszystkiego :-). Jak się wkrótce okazało było super! Wycieczkę rozpoczęliśmy około godziny 12:30 w miasteczku serwisowym zorganizowanym przy ulicy Szafera. Spotkalismy się tu z Rafałem i Olą by wspólnie obejrzeć miasteczko i przejazdy ekip. Wydzielono strefę dla załóg rajdowych gdzie na stanowiskach załogi serwisowały swoje auta a mechanicy biegali z kluczami. Była również część dla zwiedzających gdzie widzowie mogli coś zjeść, obejrzeć auta sportowe jak i klasyczne prezentowane przez dealerów (wyglądające zabawnie przy rajdowych potworach) z naszych rejonów. Oczywiście najwięcej uwagi przyciągał odcinek specjalny mieszczący się w głębi poligonu. Pierwsze wrażenia z jazd były pozytywne (z Adasiem wspominaliśmy rajd MT Rally 2009). Szybkie przejazdy dużo pyłu piachu i kurzu. Razem z Adasiem byliśmy ciekawi co dalej? Ten odcinek był niestety krótki. Poszliśmy oglądać powrót pojazdów rajdowych dotknąć i obejrzeć auta :-), co zajęło nam troszkę czasu. Kolejny etap, który nas zainteresował znajdował się na odcinku Wołczkowo-Łękno. My planowaliśmy podążyć w rejon Łękna i ustawić się pod końcem trasy. Tu spotkał nas mały problem. Oznaczenia trasy były bardziej niż mizerne i zajęło nam trochę czasu odszukanie punktu radiowego w okolicach Łękna (ale się udało około g.17). I to było dobre miejsce! Widok był jeszcze lepszy niż na poligonie. Auta z pełną prędkością pędziły przez trawiaste wertepy by wykonać skręt przez podmokły przesmyk i popędzić dalej. W tych okolicach podobno jedno z aut miało problemy z przegrzaniem silnika co skończyło się akcją gaszenia. Trzeba przyznać, iż zawodnikom przejechanie tego odcinka zajmowało około 40 minut a z aut wyciskano ostatnie konie mechaniczne :-). Sporo ekip wypadło (z quadów nikt nie dojechał). Ponieważ znaleźliśmy przewodnika zdążającego na punk widokowy w Dobrej szybko zebraliśmy się wiedząc już jak kiepsko oznakowany jest rajd by trafić na kolejny etap (około g.18:40). Miejsce idealne do fotografowania. Więcej miejsc w pobliżu przejazdu trasy i spory teren. Z Adasiem byłiśmy pod wrażeniem. Auta pędziły do mety jak się da. odcinek był trudny i widowiskowy. Stopniowo nad trasą zaczęła pojawiać się mgła i chmury kurzu :-). Tu naprawdę było widać że maszyny które jadą zdecydowanie różnią się od aut cywilnych. Koleiny w piachu nierzadko sięgały kolan a dziury były kłopotliwe do przejścia nawet dla pieszych. Masywne auta pokonywały te wszystkie przeszkody jak czołgi. Oczywiście były problemy techniczne z elektryką i przegrzanymi silnikami ale zawodnicy nie zrażeni dojeżdzali do mety. Podsumowując weekend motoryzacyjny zaczął się super! Oby za rok można było powtórzyć taką imprezę. Poniżej zamieszczamy kilka ciekawszych ujęć :-).

Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009
Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009
Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009
Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009
Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009
Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009
Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009
Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009
Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009
Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009
Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009 Baja - Poland 2009
Baja - Poland 2009